Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij

Informacje

Wiosna ☼☼☼

Zapraszamy :)

Zapraszamy

Ilustrujemy książki, kolejne spotkanie - Bonin, 24. maja, godz. 13.00

BKZ, czyli Biblioteczny Klub Zadań

Wypożycz sobie książkę na weekend :)

Podaruj książkę do biblioteki

Książka na WEEKEND! - "Mężczyzna imieniem Ove" Fredrik Backman

UWAGA! SPOJLERY! Wybaczcie, jakoś nie mogłam się powstrzymać…

Cóż to za mężczyzna! Jedyny w swoim rodzaju. Ove całe życie ciężko pracował, umie naprawić każdą rzecz: samochód, zmywarkę, itd. To istna złota rączka. Ove jest jednak  oschły do bólu, nieprzyjazny, stetryczały, odgradza się murem od ludzi i od świata – ma ku temu, niestety, powody. To człowiek dla którego zasady są święte, honor i moralność ceni ponad wszystko. To osoba dla której liczą się czyny, nie słowa, która pomoże, ale po cichu, nie oczekując nic w zamian. To człowiek o złotym sercu.

Ove jest uparty i nigdy się nie poddaje – należy do starszego pokolenia osób, jest twardy, zahartowany i nie ma dla niego rzeczy niemożliwych do zrobienia. Śmierć rodziców, wczesna samotność i usamodzielnienie się, ciężka praca – m.in.  sam wyremontował dom będąc bardzo młodym, nigdy nie prosił o pomoc. Spotkało go wiele nieszczęść i tragedii, które mogłyby złamać każdego – on potrafił się podnieść i zacząć wszystko od nowa.
Wśród tej rutyny i ciężkiej pracy odnajduje on sens swojego istnienia – miłość. Zakochuje się i zdobywa serce swojej wymarzonej kobiety. Jednak jego szczęście zostaje zburzone.
Tracąc sens życia i zostając zmuszonym do przejścia na emeryturę, staje się samotnym emerytem, który nie ma już w sobie radości i czuje się bezużyteczny. Postanawia to zakończyć…

Narracja jest prowadzona w sposób „chłodny”, wyważony, racjonalny –  jest taka jak Ove. Pierwszych kilkadziesiąt stron nie zachęca do lektury, ale potem czytelnik nie może się oderwać od tekstu, jest w nieustającym szoku dowiadując się ciągle czegoś nowego o głównym bohaterze. Te informacje za każdym razem korygują nasze postrzeganie tego człowieka – z  ogromnej niechęci do tego wiecznego marudy, po zachwyt i podziw do niego.
Pomimo tylu nieszczęść, które go przytłoczyły, ten wspaniały człowiek nie potrafi być obojętny na krzywdę ludzką: uratował człowieka na torach kolejowych, uczy sąsiadkę  jazdy samochodem, pomaga młodemu homoseksualiście, aby ten pogodził się z tatą (nauczył jego ojca zaakceptowania syna takim, jakim jest), przygarnia bezdomnego kota, ratuje los swojego byłego przyjaciela z którym od lat już nie rozmawia (ten nie trafia do domu opieki)  i obiecuje pomóc odciążyć jego schorowaną żonę.

Bardzo poruszył mnie fragment, w którym Ove siedzi z sąsiadką w samochodzie i uczy ją jazdy. Światło zmienia się na zielone, a ona nie potrafi ruszyć autem i silnik jej gaśnie kilka razy, zestresowana, w ciąży, płacze. Za nimi stoi  potężny samochód terenowy z agresywnymi, wytatuowanymi, łysymi  „karkami”, który trąbi na nich niemożebnie głośno. Ove wychodzi samochodu i bez strachu załatwia sprawę z karkami, a kiedy wraca do auta i mówi do Parvaneh:
-A teraz posłuchaj mnie – mówi spokojnie Ove, starannie zamykając drzwi – Urodziłaś dwoje dzieci i niedługo wydasz na świat trzecie. Przyjechałaś z obcego kraju, na pewno uciekałaś przed wojną i prześladowaniem czy jakimś innym piekłem. Nauczyłaś się nowego języka, zdobyłaś wykształcenie, zarabiasz na życie i trzymasz razem rodzinę kompletnych nieudaczników. I niech mnie szlag trafi, jeśli kiedykolwiek powinnaś się bać czegokolwiek na tym świecie. (…)
-Nie żądam, żebyś przeprowadziła operację na otwartym sercu. Chcę, żebyś przejechała kawałek samochodem. Tu są tylko gaz, hamulec i sprzęgło. Kilku absolutnie największych idiotów w dziejach świata było w stanie to opanować. Tobie też się uda – A potem mówi pięć słów, które Parvaneh na zawsze zapamięta jako najpiękniejszy komplement, jaki kiedykolwiek od niego usłyszała: - Bo nie jesteś kompletną idiotką. (…)
I tego popołudnia Parvaneh uczy się prowadzić samochód.” s.242-3

Ove taki jest – swoją siłę przekazuje innym, uczy ich, wzmacnia i pomaga, oczywiście na swój grubiański, oschły, męski sposób. Jest waleczny jak lew, ludzie wokół niego zaczynają dostrzegać, ze można na nim polegać, że nie tylko jest gburem, ale człowiekiem honoru.  Swoją dobrocią i bezinteresownością, której tak teraz brakuje we współczesnym świecie, oczarowuje swoich sąsiadów i przyjaciół, którzy lgną do niego i czują się z nim zespoleni. To oni odratują jego wypalone wnętrze i dadzą mu siły do tego, aby nigdy niczego nie przekreślać.
To cudowna książka o jeszcze cudowniejszych ludziach, która wzrusza i wyciska nasze łzy, która m.in.  opisuje w sposób niebywały jak wygląda i powinna wyglądać miłość pomiędzy mężem, a żoną. Rzeczywistość Ove jest słodko-gorzka, jak każdego z nas, ale czytając tę powieść, pomimo przeciwności losu napawa nas ona optymizmem i nadzieją. Dopóki istnieją takie osoby jak Ove, to świat jest jednak piękny. Uzmysławiamy sobie jak bardzo warto żyć, oddawać siebie i czerpać nieustannie ze wszystkiego, co wyjdzie nam naprzeciw.

Książka została zekranizowana dwukrotnie:
"Mężczyzna imieniem Ove" film produkcji szwedzkiej z 2015 r. - KLIK
"Mężczyzna imieniem Otto" film produkcji amerykańskiej i szwedzkiej z 2022 r. - KLIK -w roli głównej Tom Hanks.

Książkę można wypożyczyć w bibliotece w Boninie.
 
22 listopada o godzinie 12.00 w bibliotece w Boninie będziemy omawiać tę publikację na spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki - serdecznie zapraszamy!

Źródło okładki książki

Autor: Basia Pelc